Niebanalne subtelności w jesiennym risotto

❣️ Kocham, kiedy smak zaczyna się niewinnie, a kończy jak grzech… Ileż po drodze wydarza się subtelności… ile jest zmysłowego napięcia. No bo jak inaczej dojść od pieczarki do finalnego: „ooch, mmmm, mhm…”

Dużo czasu spędzam teraz w kuchni Na Łące robiąc testy jesienno-zimowego menu. Zawsze szukam niebanalnych połączeń smaków, szukam kontrastów, które mogą ze sobą współgrać i razem dawać zupełnie nieoczekiwaną… harmonię 🥰

🥘 Tak też powstało risotto z jesiennej pieczarki na oliwie z białej trufli pod gruszką kąpaną w białym winie, miodzie i wanilii z odrobiną masła szałwiowego.

Robiąc risotto – nie dasz rady inaczej: zatrzymaj się, zwolnij, weź długi oddech i zadbaj o wystarczająco dużo czasu. Bo risotto jest o relacji, o powolnym rytmie, o przenikaniu.

❤️ Nie znosi pośpiechu, trzeba być blisko, w kontakcie, patrzeć, obserwować, czuć czego potrzebuje. Kiedy wino paruje i pachnie, kiedy ryż się poddaje – wyczuwasz, kiedy dodać bulion, najpierw raz, potem drugi, kolejny, kolejny i kolejny. Rytmicznie i uważnie, jesteś, mieszasz, ale nie Ty wyznaczasz tempo…

Danie ma być miękkie, wilgotne i ciepłe – balans jest kluczowy. Dlatego z uwagą trzeba patrzeć na koniec, kiedy wchodzi parmezan, a po nim masło. Nie można przyspieszać, roztapiają się tak, jak chcą. Tworzą razem kremowość, która otula przyjemnością, zostaje na języku jeszcze na długo.

🍐 A gruszka❓ Miękka od kąpieli w białym winie, z głęboką słodyczą od miodu, trochę kwaśna z natury i pachnąca ziarenkami wanilii. Ona jest na górze, żeby dać lekkość, ożywić leśne nuty, uśmiechnąć to danie, rozweselić.

🪄 Zostaje teraz tylko jedno – zaczarować danie, polewając je szałwiowym masłem, złocistym, odrobinę słonym. A szałwia wiadomo – ukochane zioło kobiet, które kochają gotować …i czarować.

Smakowało totalnie, niebanalnie, głęboko, zostawało długo. A te pierwsze kęsy, gdzie poznawało się smak… oczy zamykały się same, żeby czuć jak najwięcej tych zmysłowych subtelności w środku…

Podobne wpisy