Pokusa o zapachu goździków
„Łakomstwo wiedzie prostą drogą do rozpusty, a jeśli postąpić o krok dalej – do zguby własnej duszy.” Dla mojej duszy ratunku już nie ma, przepadłam. Choć zaczęło się niewinnie…
Zawsze mnie kusił, jednak rozsądek kazał włączać ostrożność. Pachnący i ostry, koi i odurza. Jego mocny, słodko – pikantny, kwiatowo – korzenny zapach mnie fascynuje, więc postanowiłam wymyślić desery, w których mógłby pojawić się jako akcent.
To goździk… od starożytności uznawany za afrodyzjak.
❤️ Akt pierwszy.
Figi z lekko przeciętą u góry skórką, tak aby się tylko delikatnie rozchyliły wylądowały w piekarniku. Żeby rozgrzały się i lekko rozpłynęły – pełne zapachu, słodyczy i delikatnej słoności polałam je czymś dla mnie totalnie obłędnym.
Karmelem z goździkowym aromatem. Tym razem karmel nie był z palonego cukru ale z miodu roztapianego w słodkiej śmietance, a sproszkowana odrobina goździka w tym lepkim, ciepłym i gęstym płynie powodowała przypływ jakiś najgłębszych odczuć, wspomnienie, fascynacja, tęsknota… sama nie wiem…
Finał – ciepła figa, po której spływa słodko – słony karmel z delikatnym, tajemniczym zapachem. Figa zanurzona jest w gęstym sosie z białej czekolady, gładkiego mascarpone i aromatycznego wina muscat.
Na języku czujesz miękkość i lepkość, ciepło i chłód, taniec słodyczy i kwasowości. A kropla octu jabłkowego w sosie powoduje, że z każdym kęsem chcesz kolejnego – mimo otulającej Cię niezwykłej słodyczy.
Ten smak zostaje z Tobą jeszcze trochę, jak to spojrzenie, które wiesz, że trwa o chwilę za długo…
❤️❤️ Akt drugi.
Drugi deser zrobiłam dla kontrastu. Mus z ciemnej czekolady, z gorącą infuzją czerwonego wina i goździków. Kuchnia wtedy pachnie absolutnie obłędnie – owoc, przyprawa, taniny, czekolada, ciepło…
Mus jest lekki, czujesz gładkość na języku… ale by nakarmić wszystkie zmysły potrzebne jest urozmaicenie. Na jego wierzch dodałam kryształki z prażonych w karmelu orzechów laskowych z dodatkiem soli i chili…
Smak? Najpierw lekka gorycz ciemnej czekolady i jej głęboka słodycz. Później tanina i miękkość. Po nich – zaskoczenie – ostrość karmelowego orzecha i świeżość chłodnej maliny. A na koniec❓ Echo goździka, niczym delikatny zapach na szyi podczas tańca…
🔴 Epilog (z przymrużeniem oka)
Żeby nie było wątpliwości ❗ To post stricte biznesowy 🤗 Kuchnia, tworzenie przepisów, gotowanie, próbowanie… zanim zdecyduję, aby nowe potrawy pojawiły się na talerzach Gości hasztag#NaŁące, to duży kawałek mojej pracy…
Dlatego śmiem twierdzić, że autorskie przepisy na desery i ich testowanie to element strategii rozwoju marki, a wpisuję go do swojego kalendarza służbowego jako: degustacja (nie)kontrolowana z ryzykiem emocjonalnym 😅
