Historia ŁĄKI
PPOZNAJ HISTORIĘ MIEJSCA, KTÓRE POWSTAŁO Z MARZEŃ, SERCA I MIŁOŚCI DO TEGO, CO PRAWDZIWE

Historia Łąki to opowieść
o realizacji marzeń.
Jeszcze kilka lat temu żyłam w świecie korporacji, jako menedżerka w bankowości, szefowa zespołów, trenerka biznesu. Cele, wyniki, projekty, zawrotnie szybkie tempo działania. Z zewnątrz – sukces. W środku – pytanie: czy to na pewno moja droga?
Bo tym, co zawsze było dla mnie najważniejsze, nie były kolejne szczeble zawodowej kariery, a drugi człowiek, relacje, rozmowy przy wspólnym stole, śmiech, życzliwość, dzielenie się tym, co dobre.
Zaczęłam marzyć o przestrzeni, która pomieści to wszystko. O miejscu, gdzie można odetchnąć, zatrzymać się i być naprawdę. Dziś śmiało mogę powiedzieć, że spełniłam to marzenie.
Powstało NA ŁĄCE – dom i przestrzeń. Miejsce w dawnym gospodarstwie moich Dziadków, które przez kilka lat tworzyliśmy z sercem i uważnością. Włożyliśmy tu zachwyt nad nowym, ale i nasze rodzinne wspomnienia, drewniane drzwi ze starego domu, łowicką skrzynię od Mojej Babci, kolekcję książek Pradziadka i aparatów fotograficznych Taty, zapach desek i spokój.
Spędzałam tu swoje dzieciństwo.
Wakacje u Babci Zosi i Dziadka Staśka kojarzą mi się z koglem-moglem, kosztelami – najsłodszym jabłkami na świecie i brudnymi placami od młodych orzechów zrywanych prosto z drzewa.
Po latach odkryłam to miejsce na nowo. Tym razem to ja z mężem porzucałam na weekendy Warszawę, by odpoczywać od wielkomiejskiego pędu. Czas płynął tu zachwycająco wolno. Wiedzieliśmy, że każdy, kto potrzebuje chwili oddechu dla siebie samego lub z bliskimi sobie ludźmi, będzie się czuł tu naprawdę dobrze. Tak właśnie pojawiła się myśl, aby dzielić się tym miejscem z innymi.
Należało jedynie 70m2 domu… „trochę” powiększyć. Domek Dziadków został odnowiony, a do niego dobudowaliśmy stodołę – na pierwszy rzut oka nawet nie tak bardzo nowoczesną. We wnętrzach mieszamy nowoczesność z sentymentem i szacunkiem do naszych Dziadków , Rodziców i miejsc, które były dla nas ważne.
Większość prac wykończeniowych w domu i na zewnątrz robiliśmy sami ze wsparciem naszych najbliższych. Mój Tata włożył w to miejsce ogrom swojej pracy i serca – w końcu to był jego dom rodzinny, który teraz zyskał nowe życie. A moja Mama dokarmiała nas przez czas całej budowy.
Były to dla mnie ponad trzy lata najbardziej intensywnej pracy w życiu, największego stresu jaki znałam, dużych porażek, ale i jeszcze większych radości.
Dziś okna domu wychodzą wprost na łąkę. Jest jej hektar, a wokół sady wiśniowe, wysokie akacje, jesiony i spokój. Nazwy dla tego miejsca nie musieliśmy wymyślać, bo będąc tutaj, jesteś po prostu Na Łące. Oddychasz, zwalniasz i czujesz spokój.

Co mówią Ci, którzy już byli Na Łące?
Zapraszam Cię NA ŁĄKĘ
TWOJE WYDARZENIE ZYSKA TU wyjątkową OPRAWĘ!



















